czwartek, 16 marca 2017

Jaka to roślina?

rosiczka przylądkowa
Dzisiaj krótkie podsumowanie sezonu doświetlania roślin. A w zasadzie to jednej rośliny, którą przy tej okazji udało mi się pokazać z bardzo, bardzo bliska... Wiesz już co to za roślina? ;)

Rosiczka przylądkowa - doświetlanie i skala makro

Tej zimy skupiłem się na doświetlaniu jednej rośliny. Rosiczka przylądkowa zawsze źle znosiła krótkie zimowe dni w moim towarzystwie. Powodem była prawdopodobnie zbyt mała ilość światła. Stąd jesienią zeszłego roku postanowiłem tym razem rosiczkę doświetlać. We wrześniowym poście opisałem dosyć dokładnie w jakich warunkach będzie zimowała moja rosiczka. Teraz zima ma się już ku końcowi, a przed nami wiosenne przesilenie. Najwyższy czas zatem sprawdzić jakie efekty przyniosło doświetlanie rośliny.


doświetlanie roślinrosiczka przylądkowa


doświetlanie roślin


Jeżeli porównasz zamieszczone dzisiaj zdjęcia z tymi wrześniowymi, różnica widoczna jest gołym okiem. Rosiczka (a w zasadzie rosiczki, bo rośliny są dwie) nie tylko nie straciła swojej dobrej kondycji, ale znacznie powiększyła swoje rozmiary. I to pomimo braku jakiegokolwiek dostarczania jej hmmm - "pokarmów mięsnych"... Wystarczyło regularne codzienne 3 - 4 godzinne doświetlanie i uzupełnianie zapasu wody demineralizowanej. Podejrzewam jednak, że nie bez znaczenia było również umieszczenie rosiczki w terrarium, które skutecznie ochroniło ją przed wysuszonym przez centralne ogrzewanie powietrzem. Dobra kondycja roślin na wiosnę pozwala mieć nadzieję na ich zakwitnięcie w tym sezonie.






drosera capensisrosiczka przylądkowa


Powyżej napisałem, że różnica w wyglądzie rosiczki widoczna jest gołym okiem. Tym razem do fotografowania rośliny użyłem jednak nieco bardziej "wyrafinowanych" konstrukcji optycznych. Zastosowanie teleobiektywu w połączeniu z odwrotnie zamocowanym obiektywem pozwoliło mi na wkroczenie w zupełnie nowy wymiar makrofotografii. W przybliżeniu skalę odwzorowania oceniam na 5:1


rosiczka przylądkowamakrofotografia


rosiczka przylądkowa


Pręciki rosiczki, bo to one przedstawione są na pierwszym (i ostatnim) zdjęciu tego posta, zajmują prawie całą powierzchnię kadru. I pomimo tego, że ciężko powiedzieć cokolwiek pozytywnego na temat ostrości tych ujęć, to jednak jestem z nich bardzo zadowolony. Fakt, że wszystkie zdjęcia wykonałem przy sztucznym oświetleniu, bez użycia lampy błyskowej i statywu pozwala mieć uzasadnioną nadzieję, że "ustabilizowanie" warunków w jakich będę wykonywał kolejne zdjęcia pozwoli na osiągnięcie znacznie lepszych rezultatów, którymi z pewnością nie omieszkam się z Tobą podzielić przy najbliższej okazji.



WIĘCEJ O:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...